Witajcie kochani!!
Przepraszam za tą ciszę na blogu, w tym tygodniu postanawiam się poprawić :)
Wiosna coś nie może się rozkręcić, a mnie aż rozpiera by zmalować coś kolorystycznego,
i tak powstał ten makijaż.
W bardzo ścisłym skrócie, przedstawię Wam jak go wykonałam.
Kosmetyki:
Twarz:
Podkład Estee Lauder 3N1
Puder Ben Nye banana
Puder Vichy Dermablend (pod oczy)
Korektor Essence 10
Bronzer+rozswietlacz Sleek Face Form - light klik
Brwi zestaw Oriflame
Oczy:
Baza pod cienie Lime Crime
Cień Inglot 117, 496, 367
Cień MUG mocha, boo berry, neptune,
Cień Miyo 31,35,38
Eyelinery MUG mystic, fame, L'Oreal
Kredka MaxFactor 090
Tusz MaxFactor
Rzęsy Ardell - Demi Wispies
Usta:
Szminka Paese 37
lub kolorowe kredki do oczu :D
Od wewnętrznego kącika nakładam cienie od naj jaśniejszego
(Miyo 38, Inglot 117, MUG boo berry, neptune)
Tym samym łącze ze sobą cienie stopniowo, aby wtopić je w siebie tak aby granice były jak najmniej widoczne.
Ponad załamanie nakładam brązowy cień, (Inglot 367, MUG mocha) łącze go z cieniami na ruchomej powiece.
Rysuję kreskę żelowym eyelinerem od początku wewnętrznego kącika, i wyciągam ją w zewnętrznym kąciku.
A teraz dolna powieka, bo było by za łyso, gdybym zostawiła ją w spokoju.
Eyelinerem (mystic) zaznaczam wewnętrzny kącik, kreskę ciągną mniej więcej do 1/3 części powieki,
tym samym kolorem maluję kreskę w zewnętrznym kąciku pow wcześniejszą czarną.
Wypełniam dolną powiekę eyelinerem (fame) maluję go od 2/3 powieki ku zewnętrznej części.
Linię wodną pokrywam cielistą kredką.
Tuszuję rzęsy i przyklejam pasek sztucznych.
Tadam....
Usta kolorowe..?
Czy usta neutralne..?
Które Waszym zdaniem lepiej pasują?