Kochani!
Natchnęło mnie na krechy i dość nietypowe bo kolorowe, a przecież makijaż to też kreska i maskara :) ,
Tak się dla Was poświęciłam że kreseczki zrobiłam hurtem :) troszkę oczko po mojej wariacji popłakało, ale ja się przy tym dobrze bawiłam!
Eyelinery żelowe które wykorzystałam to cztery z firmy Make up Geek - szalenie na pigmentowane i bardzo "lekkie" w swej konsystencji, idealnie nadają się jako baza pod cień by jeszcze bardziej podbić jego kolor - ale o tym się już mogłyście przekonać w niejednym tutku wykonanym prze zemnie :)
z takimi kolorkami nie miałam jeszcze styczności ponieważ przedtem gdy potrzebowałam zrobić kolorową kreseczkę sięgałam po kieliszek wody i obojętnie jaki cień, ale niestety kreska ta nie była dosyć trwała bo odbijała się na załamaniu ehh, żegnaj zmoro.
Eyelinery prezentują się następująco:
Jeśli były byście zainteresowani kupnem tutaj macie linka gdzie je znajdziecie:
Dwa eyelinery wykorzystałam ze swojego kuferka jest to
czarny L'Oreal
biały Inglot 76
Mnie najbardziej przypadł do gustu 3(electric) i 4(mystic)
A Wam??
